sobota, 9 sierpnia 2014

Undici

Z niechęcią poszłyśmy do klasy na lekcję polskiego. Zajęłam miejsce z tyłu a obok usiadła Wiki. Położyłam plecak na krzesło i wyciągłam książkę, zeszyt i piórnik i położyłam na ławkę. Wszedła pani nauczycielka i zaczęło się... 45 minut siedzieć w ławce i słuchać głupot. Otworzyłam zeszyt, wzięłam ołówek do ręki i zaczęłam w szkicować dziwne coś. Pogrążyłam się w swoich najskrytszych marzeniach i wszelkiego rodzaju wymysłach. Rysowałam jak w transie, nikt nie był w stanie mnie z niego wyrwać. Nagle poczułam zimną rękę na ramieniu, podniosłam głowę i nie, nie była to pani. Był to dziwny stwór którego narysowałam, był ohydny, a jego ręka śliska. Dopiero po kilku sekundach zrzuciłam rękę stwora z ramienia. Zamknęłam zeszyt i odłożyłam ołówek. Przetarłam oczy i znów pokazała się klasa. Pani coś tłumaczyła, a wyraz twarzy Wiki mówił jednoznacznie, że nie jest zbyt zainteresowana tym co jest napisane na tablicy.
-Czy ktoś jest chętny do tablicy?-powiedziała pani-Nie? To może Klaudia?
I nagle usłyszałam donośny dźwięk dzwonka który wzywał uczniów na przerwę. Wszyscy wzięli  swoje przybory i wyszli. Tak też zrobiłam ja i Wiktoria. Wychodząc z klasy, przez moje zamyślenie ktoś niechcący szturchnął mnie i moje książki wyleciały z rąk. Schyliłam się żeby je podnieść tak zrobił też chłopak który mi je wytrącił. Nasze spojrzenia spotkały się w jednym punkcie. Długo nie umiałam oderwać wzroku od jego oczu. Lecz w końcu podniosłam książki i bez słowa oddaliłam się z Wiktorią.
Reszta lekcji była jeszcze nudniejsza od polskiego. Ten dzień w szkole był strasznie monotonny. Przerwa, lekcja. przerwa, lekcja i tak do końca.
Po lekcjach poszłam do Wiktorii odrobić zadanie, pouczyć się trochę i opowiedzieć jej sen. Zadanie miałyśmy z matematyki i polskiego. Ja pomogłam Wiki w matmie a ona mi w polskim. Dziś nie chciało mi się uczyć, więc po odrobionych lekcjach przeszłam do tematu mojego snu. Opowiedziałam wszystko, co do najmniejszego szczegółu. Wiktoria zasypiała ze zmęczenia, albo z nudów.. Tego to ja już nie mogę stwierdzić. Zgłodniałyśmy. Poszłyśmy do kuchni i ugotowałyśmy naleśniki z dżemem truskawkowym. Bardzo mi smakowały. Dochodziła godzina 20:00. Zebrałam wszystkie moje rzeczy, pożegnałam się z Wiki i poszłam do domu. Po drodze w głowie krążył mi ten piękny nieznajomy chłopak. Nic o nim nie wiem, ale był naprawdę przystojny. Gdy doszłam do domu, powiesiłam klucze na haczyk, ściągnęłam buty, rozebrałam kurtkę i inne duperele i poszłam  do pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Myślałam, że zaraz się zarwie, ale tak się nie stało. Była godzina 20:30 a już czułam zmęczenie. Włączyłam komputer i weszłam na facebook'a. Zobaczyłam, że ktoś chce dodać mnie do znajomych. Klikłam na profil tej osoby i zobaczyłam, że to ten chłopak. Bez wahania przyjęłam jego prośbę.      


1 komentarz:

  1. Ludzie weźcie mnie! Ale cudeńko!!! *_* Kocham,Kocham,KOCHAM! <3 Jak jutro nie będzie następnego to się chyba psychicznie załamie! :(

    OdpowiedzUsuń