sobota, 26 kwietnia 2014

Sette

Dzień zakupów!
Obudziłam się o godzinie 8:00. Poszłam do łazienki na palcach, ponieważ nie chciałam budzić Wiktorii! Ona tak słodko spała! A więc tak jak mówiłam, poszłam do łazienki, ogarnęłam swoje włochary, umalowałam się ubrałam i takie tam dziewczęce rzeczy! Doszła godzina 9:00. Wiktoria nadal spała! Jaki śpioch! Nie poujmuję tego, jak można aż tak długo spać! Obudziłam Wiki.
-Klaudia! Jaki ja miałam piękny sen!-powiedziała bardzo zaspanym głosem-pozwól, ze ci go opowiem.
-Dobra! Opowiadaj-odpowiedziałam prostując swoje włosy.
-Śniło mi się, że zjadłam magiczną fasolkę-żelka i zamieniła się w jednorożca! Ty byłaś krasnalem na końcu tęczy! Patatajtałam sobie długo i nagle zobaczyłam tęcze. Uznałam, że muszę iść na drugi koniec i zobaczyć, czy będzie tak krasnal z kociołkiem złota.
-Wiki! Skończ już, ale sen bardzo oryginalny. Musisz się w końcu ogarnąć, bo jakbyś zapomniała to jedziemy do sklepu!
Wiki czym prędzej wybrała ze swojej szafy coś do ubrania, szybko pobiegła do łazienki i za około 15 minut była już gotowa! To było bardzo zaskakujące, bo ona zawsze miała na wszystko czas i nigdy tak szybko się nie ogarnęła. Wiki wzięła swój telefon i włożyła go do torebki, po czym zarzuciła na siebie kurtkę jeansową.
-Jestem gotowa!-powiedziała jakby była w wojsku.
*30 minut później*
Dotarłyśmy do centrum handlowego i zaczęłyśmy chodzić i oglądać ubrania. Przy zakupach towarzyszyły nam ciągle takie zdania:
"Klaudia chodź tu". "Wiki nie tam nie pójdziemy, bo jest za drogo". I różne takie głupie zdania.
Po około 3 godzinach Wiki zaproponowała, żebyśmy poszły na milkshake. Tutaj macie zdjęcia moje i Wiku.



Wiktoria kupiła sobię aż dwa, bo uznała, że jeden jej nie wystarczy!
Wróciłyśmy do hotelu i uznałyśmy, że jest dopiero godzina 13:00 więc wypakowałyśmy nasze zakupy i poszłyśmy na plaże.
Oto moje zakupy.












Zakupy Wikuś





Kupiłyśmy również sobię naszyjniki:

Zmiany w kolorowych bohaterach kolorowego życia

Hej! Więc tak! Ten post jest postem informacyjnym, ponieważ zrobiłam zmianę w bohaterach. Nic wielkiego tylko zmieniłam niektóre dziewczyny.
Tak, tylko to chciałam powiedzieć! Zobaczcie sami, że ta zmiana jest naprawdę kosmetyczna. Dziękuję, że czytasz tego bloga i mam nadzieje, że jest w miarę ciekawy.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Sei

Po długim dniu spędzonym na plaży uznałyśmy, że to odpowiedni moment żeby pójść na pysznościowe włoskie lody! Lodziarnia nie była specjalnie daleko, więc doszłyśmy tak w mniej więcej 5 minut. Wiku oczywiście musiała zrobić zdjęcie lodziarni. Czy jej się to kiedyś znudzi? Oto jest pytanie! Lody wyglądały tak przepysznie!
Gdybym mogła na pewno kupiłabym całą tą lodziarnię i pochłonęła je wszystkie za jednym zamachem! Wybór był bardzo trudny, bo było ponad 50 smaków lodów! Po długiej chwili namysłu wybrałam lody krówkowe oraz ciasteczkowe. Natomiast Wiktoria wybrała malinowe oraz czekoladowe. Zamówiłam lody i zaskoczyłam Wiku moimi umiejętnościami z języka Włoskiego.  
Zgadnijcie co zrobiła Wiki gdy dostałyśmy nasze lody! Tak! Zrobiła zdjęcie! Były bardzo pyszne i po zjedzeniu poszłyśmy do naszego pięknego hotelu pod nazwą LIBERTY i... Poszłam spać! Bo była godzina 23:54! 
*NASTĘPNEGO DNIA*
W Roseto jesteśmy już ponad tydzień i powoli zbliża się nieubłagany dzień wyjazdu do domu. Ale to jeszcze tak szybko nie przyjdzie! Mamy jeszcze tydzień! Uznałyśmy, że dzień dzisiejszy jest idealnym dniem do zrobienia zakupów! Jej! 




poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Cinque

Popatrzałyśmy na siebie i pobiegłyśmy do naszego pokoju. Ku mojemu zaskoczeniu nasze telefony leżały w tych samych miejscach co je zostawiłyśmy.
-Idziemy gdzieś?-zapytałam Wikuś.
-Klaudia! Przecież jest już godzina 22:00. Ja się idę kąpać i pooglądam sobie jeszcze telewizję.-odpowiedziała Wiku.
-W sumie...
Ładnie się wyprysznicowałyśmy i oglądałyśmy telewizje. Oczywiście na nasze nieszczęście leciało  coś o tajnych agentach. Widać było, że Paula nie była tym zadowolona! Wszystko składa się w jedną całość!
*Następnego dnia*
Obudziły mnie jakieś dziwne szelesty, była około godzina 7:00. Rozglądam się po pokoju... Czegoś mi brakowało, nie, nie czegoś tylko kogoś! Paulina zniknęła! Na stoliku leżała karteczka, pisało na niej:
"Muszę już wyjeżdżać, dziękuje wam bardzo, że dałyście mi miejsce do spania".
Jak najszybciej obudziłam Wikuś i pokazałam jej to wszystko.
-To wszystko prawda! Paulina jest szpiegiem! A my dałyśmy się na to wszystko nabrać! Jakie my jesteśmy naiwne!-krzyczała ze złości Wiku.
-Wiki, najważniejsze jest to, że wszytko znów jest tak jak było i mamy wszystkie nasze rzeczy.
-Dobra... Idziemy jeszcze na plażę?-zapytała
-Jestem za!
 Po kilkunastu minutach przygotowań byłyśmy już gotowe żeby pójść na plażę. Tak! Znów mamy coś takiego samego! Tym razem jest to strój kąpielowy! Mamy go w paski, tyle że Wiku ma z czerwonymi dodatkami. Bez zbędnego gadania poszłyśmy się zrelaksować na plażę. Powiesiłyśmy nasze torby na parasole, ściągałyśmy sukienki i położyłyśmy się na leżak. Było tak cieplutko i tak przyjemnie. Mogłabym tak całymi dniami siedzieć. Wszystkie niemiłe rzeczy które się dziś i wczoraj przydarzyły poszły w niepamięć. Bawiłyśmy się świetnie, oto kilka zdjęć które zrobiła Wikusia.




środa, 16 kwietnia 2014

Quattro

Nie bójcie się. Paula przeżyła. Razem z dziewczynami uznałyśmy, że pójdziemy plażą. Morze i plaża jest takie piękne. Na jakiejś plaży zauważyśmy, że jest jakaś imprezka, więc bezzwłocznie udałyśmy się tam. Usiadłyśmy sobię przy stole.
-Pójdę do toalety-oznajmiła Wiki i zostawiła torebkę na krześle.
-Poczekaj!!! Idę z tobą!!!-oznajmiłam Wiki i również zostawiłam swoją torebkę na krześle.
*10 minut później*
Wróciłyśmy z toalety. Coś mi brakowało w torebce, ale szybko o tym zapomniałam i świetnie bawiłam się z dziewczynami.
Wszystko co dobre kiedyś się kończy niestety musiałyśmy już wrócić do hotelu. Paulina po drodze dostała jakiś dziwny telefon. Coś tam mówiła, że odzwoni za 10 minut bo teraz nie może rozmawiać. Kurczę! Coś mi tu ciągle nie pasuje, tylko sama nie wiem co! Dotarłyśmy do hotelu. Paulina właśnie odzwaniała do osoby, która 10 minut temu do niej dzwoniła.
-Zaraz wracam-powiedziała Paula i wyszła z pokoju.
-WIKI!!!-szepnęłam
-CO??
-BĄDZ CICHO BO CHCE USŁYSZEĆ O CZYM ROZMAWIA PAULA PRZEZ TELEFON.
-szefie, muszę jeszcze nad tym popracować, to nie jest takie proste! Jeszcze nie mam potrzebnych rzeczy.-rozmawiała Paula przez telefon
Tylko to nam się udało usłyszeć. Gdy Paulina wchodziła do pokoju ja i Wiki udawałyśmy, że rozmawiamy przez telefon z naszymi rodzinami. Napisałam do Wiki sms:
"Tobie też coś brakuje w torebce?"
"Tak mi się wydaje, ale nie jestem pewna. Sądzisz, że ona może być jakimś szpiegiem czy coś?'
"Wyjdzmy na spacer, nie będziemy pisać jak jakieś nie normalne"
Wyszłyśmy na naszą plażę, nadal nie uwieżając, że taka niewinna osoba jak Paula może być kimś, kim naprawdę nie jest.
-Musimy uważać na każdy krok! Nie wiadomo kim ona jest i na co może wykorzystać, to co mamy w pokoju czy w telefonie. TELEFONIE!!! WIKI MUSIMY KONIECZNIE SKASOWAĆ WSZYSTKIE SMS!!!-powiedziałam strasznie spanikowana tą sytuacją w której się znajdujemy.
-Jesty tylko jeden maluteńki problem... Z tego wszystliego zostawiłyśmy nasze telefony w pokoju... Z Pauliną. - odpowiedziała nie mniej spanikowana Wikuś.

.

Tre

-Jaką zamawiamy pizze?-zapytała Paula
-Quattro formaggi-odpowiedziałam
-Peperoni-Wiki
-Ja chyba wezmę po prostu margarite.-oznajmiła Paula-moją ulubioną.
-Zawołacie kelnera.-powiedziała zdesperowana Wiku.
-Sam przyjdzie!-odpowiedziałam.
*10 długich minut później*
Zamówiłyśmy już nasz pizze a wyglądały dużo lepiej niż te nasze pizze z Polski. Oczywiście Wiktoria musiała zrobić zdjęcie, ale pizzy Pauli.
-Ja już jem, nie wiem jak wy-powiedziałam do dziewczyn zniecierpliwiona.
-Wygląda przepysznie!- powiedziała Wiki.
Paulina nic, a nic nie mówiła, bo była pochłonięta pysznością tej pizzy. 
-To po pizzy idziemy na jakąś imprezkę?-zaproponowałam dziewczyną.
-Ja jestem za!-odpowiedziała na wszystko zgodna Wiktoria.
-Przepraszam, ale ja nie mam dziś ochoty na imprezy, więc zostanę w hotelu.-powiedziała Paula.
-Ok to pójdziemy razem!-powiedziałyśmy ZNÓW to samo w tym samym momencie z Wiki i ZNÓW popatrzałyśmy na siebie jak na jakieś wariatki.
*20 minut później*
Zjadłyśmy i zapłaciłyśmy za nasze jakże pyszne pizze i wszystkie udałyśmy się do naszego hotelu, żeby przebrać się na imprezę. Po drodze rozmawiałyśmy co my to nie będziemy robić na imprezie. Jak zwykle Wiku MUSIAŁA poruszyć bolesny temat dla mnie a mianowicie temat chłopców -,-. Doszłyśmy na miejsce.
-Idę się wyszykować-oznajmiłam Wiktorii, która już coś robiła ze swoimi włosami.
-Ja też!-krzyknęła do mnie Wiki z łazienki.
*PO 30 MINUTACH*
Byłam ubrana piękną sukienkę, a zgadnijcie w co Wiki. Tak też w sukienkę o tym samym kolorze! Dobra nie ważne, jakoś przeżyjemy.
-Paula, na pewno z nami nie idziesz?-zapytałam.
-W sumie... Też pójdę! Dajcie mi 30 minut!-mówiła do nas już zabiegana.
Czekałyśmy tylko 30 minut, a wydawało się jakby była to wieczność. Paula była również pięknie ubrana. Wyszłyśmy z hotelu i szukałyśmy odpowiedniego dla nas lokalu.
-Może wejdziemy tu?-zaproponowała Paulina.
-Dobra-opowiedziałam.
W środku byli sami męzczyźni... 
-Chyba nie zrozumiałyśmy co pisze na wejściu...-Wiki
Cofnęłyśmy się i przeczytałyśmy co pisało...Chyba nie muszę mówić! Wstyd. :3
-Poszukajmy czegoś innego!-zaproponowałam.
-Koniecznie!-odpowiedziała nadal zawstydzona Wiki.
Szłyśmy nadal w celu poszukiwań odpowiedniego lokalu, aż tu nagle, zamyślona Paulina potknęła się o duży kamień i upadła. Podbiegłyśmy do niej. -Paula! Coś ty zrobiła?!-powiedziała Wiki. Paula nawet nie odpowiedziała na pytanie Wiku, poprostu wstała i otrzepała się z piasku.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Due

Nagle zobaczyłyśmy dziewczynę, która siedziała na murku i płakała. Wiki podeszła do niej i zapytała się:
-What happened to you?-zapytała
-Wiki, ona cię na pewno nie rozumie!-szepnęłam do Wiktorii, a dziewczyna płacząca na murku podniosła głowę, tak jakby rozumiała co powiedziałam do Wiki.
-Zgubiłam się w tym mieście!-powiedziała zapłakanym głosem dziewczyna.
-Widzę, że jesteś z Polski! A ja tak się męczyłam żeby spytać się Ciebie po angielsku!-Wiki
-Jak masz na imię?-zapytałam
-Paulina.-powiedziała zapłakana.
-Ja jestem Klaudia, a to jest Wiki-przedstawiłam Pauli nas.
-Sytuacja jest kiepska! Przyjechałam tu żeby się opalać a jak przyszłam do mojego Hotelu to okazało się, że nie ma rezerwacji na moje nazwisko! Myślałam, że mnie szlak trafi!
-Ey... Klaudia! Przecież mamy jedno łóżko wolne w naszym pokoju!-powiedziała Wiki uradowana.
-Właśnie! Możemy odstąpić ci te łóżko!-powiedziałam Pauli.
-Naprawdę? Przecież nawet się nie znamy.-Paula.
-Nie ma problemu!
-Już was kocham!
-To idziemy do hotelu?-zapytała Wiki
-No raczej tak!-Paula
Zaprowadziłyśmy Paule do hotelu i pokazałyśmy jej swoje łóżko. Widać było, że nie spodziewała się, że zaproponujemy jej coś takiego.
-Jaki piękny pokój!-powiedziała szczęśliwa Paulina.
-Ogarnij się i idziemy na pizze!-powiedziałam
-Dajcie mi 30 min!
*30 MINUT PÓŹNIEJ*
Paula była ubrana tak ślicznie! Dobra ale już wam nie pisze naszego dialogu, bo był taki sam jak zawsze.
-Gotowa?-zapytała Wiki Paule
-Jasne!-odpowiedziała.
-Gdzie jest jakaś dobra pizzeria?-zapytałam
-Wejdziemy do pierwszej lepszej! Tu wszystkie pizzerie są dobre! Przecież jesteśmy we Włoszech!-Wiku
-O patrzcie! Ta wygląda całkiem fajnie!-powiedziała zadowolona Paulina.
-Wchodzimy!-powiedziałam razem z Wiki po czym spojrzałyśmy się na siebie jak jakieś wariatki. 


Uno

Weszłyśmy do naszego czterogwiazdkowego hotelu i podeszłam do recepcji się zarejestrować. Recepcjonista dał mi numer naszego pokoju, a był nim numer trzy. Poszłyśmy wzdłuż korytarzu aż natrafiłyśmy na nasz pokoik. Był bardzo piękny. Wiki oczywiście musiała zrobić zdjęcie, bo jakby nie zrobiła to by dostała gorączki lub ataku padaczki, przynajmniej tak mi to tłumaczyła. Nie wnikam w jej jakże bardzo sensowne tłumaczenia... ach ta moja Wiktusia.
-Klaudia...To miał być pokój dwuosobowy!-Wiki
-Przecież taki rezerwowałam!-odpowiedziałam rozwścieczona
-Dobra!
-To co dziś zostajemy w hotelu i się rozpakowujemy a potem idziemy na podbój miasta, czy będziemy siedzieć w tym pokoju i rozmawiać o głupich głupotach?-zadałam pytanie Wiktorii która siedziała na łóżku i rozmyślała.
-Co mówiłaś?-powiedziała Wiki, jakby dopiero wstała.
-Dziś zostajemy w hotelu i się rozpakowujemy a potem idziemy na podbój miasta, czy będziemy siedzieć w tym pokoju i rozmawiać o głupich głupotach?-powtórzyłam zamyślonej dziewczynie.
-Nie mam dziś ochoty na żadne imprezy-oznajmiła.-Mam ochotę po prostu przejść się po promenadzie i zaznajomić się z miastem.
-Dobra, to teraz się rozpakowujemy?-zapytałam.
-Owszem.
W mojej walizce panował nieskazitelny porządek, nie to co w moim pokoju. Po wypakowaniu się okiełznałam moje włosy i ubrałam się w mój ulubiony wakacyjny strój.
-Uhuhu!! Klaudi! Piękny strój-zachwalała mnie Wikuś.
-Bez przesady! Stary top i zwykłe spodenki jeansowe! Ale i tak dziękuje.-opowiedziałam.
-Skromna jak zawsze!
-Ty wyglądasz tysiąc razy lepiej niż ja w tym momencie.
Wiktoria ubrała strój widoczny na zdjęciu obok.
-Może zamiast wychwalać swoje stroje wyjdziemy w końcu z tego hotelu?!-powiedziałam
-Tak! Świetny pomysł.
Wyszłyśmy! Sukces normalnie! 
-Te miasto jest takie śliczne!-Wiki-Ciekawe czy chłopców mają równie ślicznych!
-Przecież powiedziałaś, że nie masz ochoty chodzić na żadne imprezy!
-Ale to nie stoi na przeszkodzie abyśmy poznały jakiś przystojniaków!
-Niby nie! Ale obiecałyśmy sobie, że jedziemy wypoczywać, a nie zawierać jakieś nowe związki!
-Dobraa.
Chodziłyśmy po promenadzie i zachwycałyśmy się pięknem wszystkiego co w około nas się znajdowało.  




poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Prolog

To właśnie ten dzień! Nie mogę uwierzyć w to co się teraz dzieje! Jestem na lotnisku z moją przyjaciółka która sprawia, że nawet w te dni, które nie należą to tych najbardziej udanych, pojawia się na mojej twarzy uśmiech. Zapomniałam dodać rzeczy najważniejszej, jadę z nią na wakacje do Roseto we Włoszech.
-Boisz się latać samolotem?-powiedziała ze strachem w głosie Wiktoria.
-Wiki, widzę że za dużo naoglądałaś się filmów o katastrofach samolotowych! Nie masz się czego bać, przynajmniej mam taką nadzieję.-odpowiedziałam stanowczo Wiktorii na zadane pytanie.
-Właśnie!!! Masz taką nadzieję, ale czy tak będzie to nikt nie wie!
-No może i nie wiem, ale trzeba być dobrej myśli.
-Jak będę się bała to wezmę twoją rękę i zacznę ją gryźć, dobrze?
Moja pierwsza myśl na to co powiedziała Wiki to że jest kanibalem. Więc tak jej odpowiedziałam. Nagle z głośników w lotnisku zaczęto mówić o naszym locie, a mianowicie to że pasażerów prosi się o udanie się do odprawy. Więc bez większej chwili namysłu poszłyśmy do strefy odpraw.

*PO 30 MINUTACH*
-Klaudia!!! To się dzieję naprawdę!!! Lecimy w samolocie który się jeszcze nie rozpadł!!! Wiec z tego powodu pójdę spać.-powiedziała rozentuzjazmowana Wiki.
-Tak! Świetny pomysł! Też idę spać.-odpowiedziałam Wiktorii.
Jak powiedziałyśmy, tak zrobiłyśmy. Wyciągam moją poduszeczkę i zasnęłam. Spało mi się tak dobrze, że Wiki nie umiała mnie obudzić. 

-KLAUDIA!!!-krzyczała Wiktoria próbując mnie obudzić, lecz bez skutku-CZY TY NAPRAWDĘ MNIE NIE SŁYSZYSZ!!!
-Halo? Co się dzieje?-odpowiedziałam zaspanym głosem.
-Od kilkunastu minut próbuję obudzić taką dziewczynę śpiącą obok mnie...
-Śmieszne!! Ale ja już wstałam.
-Tak, bo cię obudziłam!-marudziła nadal Wiktoria.
-Wiesz...Taki piękny sen mi się śnił...
-Opowiadaj
-Więc tak... Śniło mi się, że jesteśmy w już w Roseto i opalamy się na leżakach plażowych, przy morzu. Kąpiemy się w cieplutkim morzu i chlapiemy się nawzajem słoną wodą... Ach! Nie umiem się już tego doczekać!-opowiedziałam sen Wiktorii.
-Klaudia, WYSIADAJ!-znów krzyknęła do mnie.
-Dobra, dobra.
Wysiadłyśmy z samolotu i rozentuzjazmowane pobiegłyśmy do wyjścia. 
-WIKI!!! JESTEŚMY!!!-oznajmiłam Wiktorii
-Przecież wiem.-odpowiedziała Wiki na moje jakże mądre zdanie.
-Ok, wszystko spoko, tylko... GDZIE JEST NASZ HOTEl??
-Przecież to ty miałaś to wiedzieć!!-opowiedziała Wiki zdenerwowana.
-Dobra... Tylko nie panikujmy! Spytamy się miejscowych. Na pewno ktoś będzie wiedział!
Na ulicy na której się znajdowałyśmy było bardzo dużo ludzi, więc spytałam się jednego z nich gdzie jest Hotel Liberty, a przechodzeń odpowiedział, że wystarczy abyśmy poszły prosto i skręciły w drugą przecznice w lewo.
*PO 10 MINUTACH*
-Dotarłyśmy-powiedziałam rozentuzjazmowana
-Jaki piękny hotel! Poczekaj! Muszę zrobić zdjęcie.