Obudziłam się o godzinie 8:00. Poszłam do łazienki na palcach, ponieważ nie chciałam budzić Wiktorii! Ona tak słodko spała! A więc tak jak mówiłam, poszłam do łazienki, ogarnęłam swoje włochary, umalowałam się ubrałam i takie tam dziewczęce rzeczy! Doszła godzina 9:00. Wiktoria nadal spała! Jaki śpioch! Nie poujmuję tego, jak można aż tak długo spać! Obudziłam Wiki.-Klaudia! Jaki ja miałam piękny sen!-powiedziała bardzo zaspanym głosem-pozwól, ze ci go opowiem.
-Dobra! Opowiadaj-odpowiedziałam prostując swoje włosy.
-Śniło mi się, że zjadłam magiczną fasolkę-żelka i zamieniła się w jednorożca! Ty byłaś krasnalem na końcu tęczy! Patatajtałam sobie długo i nagle zobaczyłam tęcze. Uznałam, że muszę iść na drugi koniec i zobaczyć, czy będzie tak krasnal z kociołkiem złota.
-Wiki! Skończ już, ale sen bardzo oryginalny. Musisz się w końcu ogarnąć, bo jakbyś zapomniała to jedziemy do sklepu!
Wiki czym prędzej wybrała ze swojej szafy coś do ubrania, szybko pobiegła do łazienki i za około 15 minut była już gotowa! To było bardzo zaskakujące, bo ona zawsze miała na wszystko czas i nigdy tak szybko się nie ogarnęła. Wiki wzięła swój telefon i włożyła go do torebki, po czym zarzuciła na siebie kurtkę jeansową.-Jestem gotowa!-powiedziała jakby była w wojsku.
*30 minut później*
Dotarłyśmy do centrum handlowego i zaczęłyśmy chodzić i oglądać ubrania. Przy zakupach towarzyszyły nam ciągle takie zdania:
"Klaudia chodź tu". "Wiki nie tam nie pójdziemy, bo jest za drogo". I różne takie głupie zdania.
Po około 3 godzinach Wiki zaproponowała, żebyśmy poszły na milkshake. Tutaj macie zdjęcia moje i Wiku.
.jpg)
Wróciłyśmy do hotelu i uznałyśmy, że jest dopiero godzina 13:00 więc wypakowałyśmy nasze zakupy i poszłyśmy na plaże.
Oto moje zakupy.
Zakupy Wikuś
Kupiłyśmy również sobię naszyjniki:


























