-Ała!-krzyknęłam z bólu trzymając mój łokieć.
-Ojojojo! Mała dziewczynka uderzyła się w łokietek?!-powiedziała moja mama łaskocząc mnie-Przecież to nic poważnego! Tylko stłukłaś łokieć, a to nie zmienia faktu, że musisz iść do szkoły! Teraz maszeruj do łazienki czy gdzie tam idziesz!
-Dobra, dobra...-odpowiedziałam mamie wstając z podłogi.
Wszystko jest... Jakieś inne! Chyba znów pójdę spać i będę żyć we Włoszech! Jest dużo lepszy kraj niż Polska! Zacznijmy od tego, że jest piękniejszy, ale to wszystko kwestia gustu. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam biały puch spadający z nieba i ludzi odśnieżających swoje auta, żeby jakoś jeszcze dotrzeć do pracy. Jednym słowem, a może kilkoma-wszystkiego mi się odechciało. Znów ubierać te wszystkie szaliki, czapki, rękawiczki i ciepłe kurtki. Koniec marudzenia! Przynajmniej jednym plusem jest to, że jak przyjdę do szkoły to spotkam się z Wiki i Pauliną, ale Paula nie będzie tym razem tajnym agentem! Jak przyjdę to wszystko opowiem!
Po tych przemyśleniach znów nabrałam ochotę na wszystko.
Tradycyjnie tak jak zawsze co jest już mega nudne. Poszłam do łazienki. Ubrałam się i lekko pomalowałam, bo nie lubię jak ktoś jest strasznie mocno pomalowany, lub jak ma nienaturalny kolor podkładu. Znów nie wiedziałam co zrobić ze włosami, więc chwyciłam do ręki wypełniacz do koka i zrobiłam koka. Sprawdziłam czy na pewno mam wszystko co potrzebne do szkoły, wzięłam telefon i klucze do kieszeni i wyszłam.
Śniegu!! Dlaczego!?
Po raz kolejny nie chciało mi się iść do tej szkoły i do godziny 15:30 słuchać głupot, ale poszłam. Po drodze spotkałam Dominikę, moją dobrą koleżankę.
-Czy tylko ja nie lubię śniegu?!-zapytałam Domi
-Oj, chyba nie!
Szłyśmy do szkoły rozmawiając o śniegu i nie tylko. Gdy tylko doszłyśmy w oczy rzuciła mi się grupka osób paląca papierosy przy aucie. Chyba nie muszę się wypowiadać na ich temat!
-Ziiiiimoo!!-powiedziała do mnie Doma trząsać się z zimna.
Weszłyśmy do budynku szkoły. Podłoga była cała brudna z roztopionego śniegu i sprzątaczki nie umiały nadążyć nad sprzątaniem tego wszystkiego. Bez zbędnego zastanowienia ściągłam kurtkę i resztę tego wszystkiego i poszłam do szafki żeby to schować. Nagle, gdy je chowałam ktoś rękami o zapachu kwiatów pomarańczy zakrył mi oczy.
-Zgadnij! Kim jestem!-powiedział ten ktoś, kto zakrył mi oczy.
-Na pewno jesteś dziewczyną, bo twoje ręce pachną pięknie, więc... Wiki?
-Tak!-opowiedziała Wiku zdejmując swoje ręce z moich oczu.
-Gdzie jest Paulina?-zapytałam
-Nie mówiła ci? Pojechała z rodzicami w góry w ramach ferii zimowych.
-No nie mówiła. A tak apropos... Jakiego używasz kremu do rąk?
-To nie krem do rąk. To nowy le petit marseillais o zapachu kwiatu pomarańczy! Patrz!-Wiki wyjęła z plecaka wielką butelkę właśnie tego żelu pod prysznic.-Chcesz powąchać?
-Serio?!
-No chciałam, żeby to było tak jak w tej reklamie!
Wszystko zepsuł dzwonek na lekcję.

Ha,ha dobre <3 Pisz dalej, już natychmiast, albo dostanę udaru!!! :( <3 <3 <3
OdpowiedzUsuń