-Boisz się latać samolotem?-powiedziała ze strachem w głosie Wiktoria.
-Wiki, widzę że za dużo naoglądałaś się filmów o katastrofach samolotowych! Nie masz się czego bać, przynajmniej mam taką nadzieję.-odpowiedziałam stanowczo Wiktorii na zadane pytanie.
-Właśnie!!! Masz taką nadzieję, ale czy tak będzie to nikt nie wie!
-No może i nie wiem, ale trzeba być dobrej myśli.
-Jak będę się bała to wezmę twoją rękę i zacznę ją gryźć, dobrze?
Moja pierwsza myśl na to co powiedziała Wiki to że jest kanibalem. Więc tak jej odpowiedziałam. Nagle z głośników w lotnisku zaczęto mówić o naszym locie, a mianowicie to że pasażerów prosi się o udanie się do odprawy. Więc bez większej chwili namysłu poszłyśmy do strefy odpraw.
*PO 30 MINUTACH*
-Klaudia!!! To się dzieję naprawdę!!! Lecimy w samolocie który się jeszcze nie rozpadł!!! Wiec z tego powodu pójdę spać.-powiedziała rozentuzjazmowana Wiki.
-Tak! Świetny pomysł! Też idę spać.-odpowiedziałam Wiktorii.
Jak powiedziałyśmy, tak zrobiłyśmy. Wyciągam moją poduszeczkę i zasnęłam. Spało mi się tak dobrze, że Wiki nie umiała mnie obudzić.
-KLAUDIA!!!-krzyczała Wiktoria próbując mnie obudzić, lecz bez skutku-CZY TY NAPRAWDĘ MNIE NIE SŁYSZYSZ!!!
-Halo? Co się dzieje?-odpowiedziałam zaspanym głosem.
-Od kilkunastu minut próbuję obudzić taką dziewczynę śpiącą obok mnie...
-Śmieszne!! Ale ja już wstałam.
-Tak, bo cię obudziłam!-marudziła nadal Wiktoria.
-Wiesz...Taki piękny sen mi się śnił...
-Opowiadaj
-Więc tak... Śniło mi się, że jesteśmy w już w Roseto i opalamy się na leżakach plażowych, przy morzu. Kąpiemy się w cieplutkim morzu i chlapiemy się nawzajem słoną wodą... Ach! Nie umiem się już tego doczekać!-opowiedziałam sen Wiktorii.
-Klaudia, WYSIADAJ!-znów krzyknęła do mnie.
-Dobra, dobra.
Wysiadłyśmy z samolotu i rozentuzjazmowane pobiegłyśmy do wyjścia.
-WIKI!!! JESTEŚMY!!!-oznajmiłam Wiktorii
-Przecież wiem.-odpowiedziała Wiki na moje jakże mądre zdanie.
-Ok, wszystko spoko, tylko... GDZIE JEST NASZ HOTEl??
-Przecież to ty miałaś to wiedzieć!!-opowiedziała Wiki zdenerwowana.
-Dobra... Tylko nie panikujmy! Spytamy się miejscowych. Na pewno ktoś będzie wiedział!
Na ulicy na której się znajdowałyśmy było bardzo dużo ludzi, więc spytałam się jednego z nich gdzie jest Hotel Liberty, a przechodzeń odpowiedział, że wystarczy abyśmy poszły prosto i skręciły w drugą przecznice w lewo.
*PO 10 MINUTACH*-Dotarłyśmy-powiedziałam rozentuzjazmowana
-Jaki piękny hotel! Poczekaj! Muszę zrobić zdjęcie.
Boski! <3 Czekam na więcej!!!
OdpowiedzUsuńtrochę poczekasz :3
Usuń