niedziela, 11 maja 2014

Nove

*Następnego dnia*
Obudziłam się i tak jak każdego dnia poszłam do toalety. Ubrałam się i obudziłam Wiki która JESZCZE spała -,,-.
-Wiki!? Czy ty masz zamiar wstać dziś czy jutro?
Myślałam, że moje pytanie jest oczywiste... Jednak tak nie było. Czy tylko ja jestem taką inteligentną osobą :3.
-Zawsze to samo! Klaudia! Weź ey! Chcę spać.
Jak powiedziała tak zrobiła, spała dalej. Ja uznałam, że nie mogę tak bezczynnie czekać aż wstanie więc napisałam jej karteczkę, że idę na plażę i że jak się obudzi to jeżeli chce to może dołączyć do mnie. Poszłam na plaże, tradycyjnie położyłam swoją torbę na leżak. Wzięłam portfel do ręki i poszłam do baru na plaży, aby kupić lody.
-Due gusti gellato in corno per favore. Nocciola e fragola.
Dostałam moje pyszne lody. Ach! Gdybyście jedli kiedyś takie pyszne lody! Jestem normalnie w siódmym niebie. Po jakimś czasie Wiki doszła do mnie strasznie zaspana.
-Widzę, że się nie wyspałaś-zapytałam
-Wyspałabym się gdyby KTOŚ mnie nie budził!-odpowiedziała po czym położyła się na leżak i zaczęła coś czytać, nie spojrzałam co.
Obok nas bawiły się dzieci w piasku. Budowały sobie zamki z piasku. Ten dzień był taki piękny! Tylko szkoda, że już ostatni...
Po udanym dniu na plaży poszłyśmy do pizzeri na pizze. Była pyszna tylko szkoda, że ostatnia...
Wróciłyśmy do hotelu. Ja już zaczęłam się pakować a Wiki padła na łóżko ze zmęczenia.  Tak bardzo chciałam zostać we Włoszech. Czuję się tu jak w domu! Nie chce wracać!
*Następnego dnia*
-KLAUDIA! WSTAWAJ! ZA 45 MINUT MUSIMY BYĆ NA LOTNISKU!-obudziła mnie Wiki.
-Już wiem dlaczego nie lubisz gdy cię budzę.
Tradycyjnie ogarnęłam się ubrałam coś po czym wzięłam w rękę walizkę i wyszłam do recepcji. Czekała już tam na mnie Wiki.
-Taxi już na nas czeka-oznajmiła po czym wyszła przed hotel.
Wsiadłam do taxi i pojechałyśmy na lotnisko. Wyszłyśmy z auta i poszłyśmy na samolot.
*Po około 30 minutach lotu*
"Uwaga! Mamy drobne problemy sterownicze. Proszę zapiąć pasy i nie panikować"-powiedział ktoś po czym samolot zaczął gwałtownie spadać w dół. Życie przeleciało mi przed oczami. Byłam pewna, że to mó ostatnio lot i dzień. Złapałam Wiki za rękę, wtuliłam się desperacko i zaczęłam płakać. Samolot rozbił się i wszyscy zginęli.
*Poza moim snem*
-KLAUDIA WSTAWAJ JUŻ ZA 45 MINUT MUSISZ BYĆ W SZKOLE!
okazało się, że to wszystko było tylko moim snem.





1 komentarz: