Dotarłyśmy na plażę, położyłyśmy torby na leżaki i poszłyśmy porobić sobię zdjęcia nad morzem. Ja jak zwykle zrobiłam sobie zdjęcie nad morzem a Wiki musiała koniecznie wejść na jakiegoś kamienia i tam chciała zdjęcie. Wszystko szło jak trzeba dopóki Wiki nie poślizgła się i wpadła do wody. Wpadłam w panikę, weszłam na skałę i zobaczyłam czy Wiki jeszcze żyje. Owszem, żyła i trzymała się na szczęście skały więc kucnęłam i podałam jej rękę a Wiki wciągnęła się po niej.
-Mówiłam!!!-krzyczałam do Wiki.
-Fajnie było, ale dziękuje ci, że uratowałaś mi życie.-odpowiedziała sarkastycznie.
Po tym przeżyciu poszłam do plażowego baru i zamówiłam dla mnie i Wiku granity. Jakby ktoś nie wiedział co to jest to jest to skruszony lód z syropem owocowym o różnych smakach. Ja chciałam o smaku cytryny natomiast Wiki o smaku arbuza. Poszłam do Wiki z granitami które zamrażały moje dłonie ale to tylko taki mały szczegół. Wypiłyśmy nasze napoje i położyłam się na leżak i zaczęłam czytać książkę, a moja przyjaciółka włożyłam do swoich uszu słuchawki i włączyła mp4. Minęła godzina. Obróciłam się na plecy żeby również je opalić.
***
Po udanym dniu spędzonym na plaży zmęczone słońcem poszłyśmy do hotelu, wypakowałyśmy rzeczy z toreb które miałyśmy na plaży i włączyłam telewizor.
-Klaudia... Wiesz co?
-What?
-GŁODNA JESTEM!
-Ja w sumie też.
Poszłyśmy do jakiegoś tam pierwszego lepszego sklepu i kupiłyśmy parę bułek, jakąś szynkę. Wróciłyśmy do hotelu i zjadłyśmy naszą wykwintną kolacje.
-Klaudia... Nadal jestem głodna!
-Wiki! Jestem mądra! Chodźmy do hotelowej restauracji!
-Dopiero teraz na to wpadłyśmy! Serio?
***
Zjadłyśmy coś tam w tej restauracji. Znów wróciłyśmy do pokoju i teraz to ja poszłam się umyć i przebrać w piżamę.
... :3
OdpowiedzUsuń